Kiedy w miniony wtorek 11-tego marca były Prezydent Filipin wsiadał na pokład samolotu lecącego z Hong Kongu do Manili w najśmielszych przypuszczeniach nie zakładał, chyba że za 3 dni będzie już po pierwszej rozprawie w holenderskiej Hadze.
Na terminalu 3-cim lotniska Ninoy Aquino International Airport (NAIA) w Manili, byłego Prezydenta przywitało ponad 300-tu Policjantów i nie był to bynajmniej oddział powitalny. Po dwunastu godzinach oczekiwania Rodrigo Duterte przetransportowany został do Hagi, by tam stanąć przed obliczem mocno zdewaluowanego ostatnio (za sprawą Putina i Netanyahu) Międzynarodowego Trybunału Karnego.
Jednak w kwestii byłego Prezydenta Filipin MTK zadział sprawnie i wzorcowo i już w piątek 14-tego marca ruszyła pierwsza faza rozprawy 80 letniego Filipińczyka.
Duterte na początek postawiono dwa zdawałoby się „błahe” w stosunku do popełnionych grzechów zarzuty. Pierwszy to zabójstwo 19-tu osób w Davao i okolicy, zabójstw dokonanych przez Oddział Śmierci Davao DDS (Davao Death Squad). Czyny popełniono w czasie, gdy Duterte był burmistrzem tego największego miasta na wyspie Mindanao. Ofiarami DDS byli rzekomi handlarze narkotyków lub prości lokalni złodziejaszkowie. Do „egzekucji” dochodzić miało w latach 2011–2016, czyli jeszcze przed tak zwaną filipińską Wojną Narkotykową.

Zwolennicy Dutertego protestują przeciwko jego aresztowaniu przed bazą lotniczą Villamor 11 marca 2025 r.
Drugim zarzutem postawionym Rodrigo Duterte było zastrzelenie przez policję w całym kraju 24 osób, w czasie, gdy oskarżony był już przywódcą Filipin.
Adwokat byłego Prezydenta, Salvador Medialdea przeciwny zbyt szybkiemu biegowi wydarzeń, zabiegał o odroczenie sprawy z powodu złego stanu zdrowia swojego klienta. Nieugięty przewodniczący MTK podpierając się opinią lekarza sądowego, badającego Rodrigo Duterte stwierdził, iż oskarżony jest w pełni świadomy i zdrowy psychicznie i co za tym idzie stanie przed sadem zgodnie z planem.
Salvador Medaldea skrytykował również, procedury przed procesowe, podkreślając, iż dano mu tylko godzinę przed rozprawą na rozmowę ze swoim klientem w rezultacie czego Rodrigo Duterte nie miał nawet możliwości właściwie zapoznać się i zrozumieć zarzutów kierowanych przeciwko niemu ani rozpoznać samego charakteru postępowania.
MTK poszedł jednak na rękę oskarżonemu i zgodził się by były Prezydent uczestniczył w piątkowej rozprawie nie osobiście a za pośrednictwem łącza online, łącząc się z salą sądową z aresztu Międzynarodowego Trybunału Karnego. Sąd dostosował się także do jego stanu zdrowia, pozwalając mu pozostać w pozycji siedzącej.
Podczas rozprawy Rodrigo Duterte przemówił jedynie raz w momencie, gdy poproszono go o potwierdzenie swoich danych personalnych. Pozostałe 30 minut rozprawy sprowadziło się do odczytania zarzutów i ustalenia terminu kolejnej rozporowy na 23-go września tego roku. Przesłuchanie wrześniowe ma już potwierdzić bądź zakwestionować postawione dwa dni temu zarzuty.
I na koniec słów kilka o wspomnianym wyżej „błahym” charakterze zarzutów przedstawionych w piątek byłemu Prezydentowi Filipin.
Filipińska wojna Narkotykowa zwana także Wojną z Narkotykami prowadzona była formalnie od 01.06.2016 roku, kiedy to Rodrigo Duterte zaczął piastować urząd Prezydenta.
Tym nie mniej niechęć Duterte do Makroświata dala się zauważyć już wczasach burmistrzostwa w Davao … patrz pierwszy piątkowy zarzut.
Woja zredukowała co prawda podziemie narkotykowe, nielegalny handel narkotykami oraz spożycie substancji odurzających na terenie kraju, okupione jednak kosztem niesłychanej przemocy i zbrodni na masową skalę.
Oficjalne dane policyjne podają, iż Narco Wojna kosztowała życie 6252 ofiar po stronie Narco i 114-tu policjantów po stronie rządowej. Nieoficjalnie mówi się jednak, iż podczas kampanii antynarkotykowej na Filipinach śmierć poniosło nawet do 30 000 osób.